Dla początkujących6 min czytania29.09.2026

Czy giełdowe zabobony działają? Anomalie kalendarzowe w danych

Wskaźnik Super Bowl, długość spódnic, Sell in May - które giełdowe przesądy przetrwały konfrontację ze 100 latami danych, a które nie.

Na Wall Street istnieje wskaźnik, który przewiduje giełdę na podstawie tego, kto wygra Super Bowl. Drużyna z konferencji NFC wygrywa - rynek rośnie. Z konferencji AFC - spada. Do lat 90. trafiał w zdecydowanej większości sezonów, a analitycy komentowali go w telewizji. Od 2000 roku? 46% trafień. Gorzej niż rzut monetą.

Anomalia kalendarzowa to powtarzalna różnica w stopach zwrotu, która zależy od daty: dnia tygodnia, miesiąca albo pory roku. Część z nich ma za sobą ponad 100 lat danych. Inne, jak wskaźnik Super Bowl, są po prostu zabobonami, które przez jakiś czas pasowały do wykresu. Liczby z badań przytaczamy w brzmieniu z newslettera Trade Wars z 14 kwietnia 2026 roku - to stan na ten dzień.

Skąd się biorą giełdowe zabobony?

Giełdowe zabobony biorą się z pozornej korelacji: dwa zjawiska przez kilka lat idą w parze, więc ktoś ogłasza, że jedno przewiduje drugie. Im lepiej brzmi historia, tym dłużej wskaźnik żyje po tym, jak przestał działać.

Hemline Index, czyli wskaźnik długości spódnic, wymyślił ekonomista George Taylor w 1926 roku: spódnice mają się skracać w hossie i wydłużać w bessie. W szalonych latach 20. kobiety nosiły krótsze spódnice, by pokazać luksusowe jedwabne pończochy, a po krachu z 1929 roku wróciły do dłuższych, sięgających łydek - brzmi przekonująco. Zależność jest jednak tak niestabilna, że służy jako podręcznikowy przykład pozornej korelacji.

Lipstick Index ogłosił po 2001 roku Leonard Lauder, szef Estée Lauder: w recesji ludzie rezygnują z drogich luksusów, ale kupują drobne przyjemności, na przykład droższą szminkę. W kryzysie 2008 roku sprzedaż szminek spadła razem ze wszystkim innym.

Wskaźnik okładki Sports Illustrated, opisany przez Bespoke Investment Group, zakłada, że Amerykanka na okładce wydania ze strojami kąpielowymi oznacza dobry rok dla S&P 500: średnio 14,3% wobec 10,8%. W 2008 roku na okładce była Amerykanka, Marisa Miller, a S&P 500 spadł o 37%.

Śmiejesz się? Słusznie. Ale niektóre anomalie kalendarzowe naprawdę widać w danych - od ponad 100 lat.

Które anomalie kalendarzowe przetrwały 100 lat danych?

Najmocniej udokumentowane są dwie: efekt przełomu miesiąca i Sell in May. Obie wracają w badaniach z różnych rynków i dekad.

Efekt przełomu miesiąca. Badacze przeanalizowali indeks Dow Jones od 1897 roku: ponad 100% przeciętnej miesięcznej premii za ryzyko przypada na 4 sesje - ostatnią w miesiącu i trzy pierwsze następnego. Pozostałe mniej więcej 16 sesji daje średnio zero albo minus. Test historyczny na S&P 500 pokazuje, że trzymanie akcji tylko w te cztery dni dawało rocznie wynik zaledwie o 0,89% gorszy niż ciągłe inwestowanie, za to z dużo mniejszym spadkiem kapitału: około 20% zamiast 56%. Dlaczego tak jest, nikt nie wie na pewno. Jedna z teorii mówi o kumulacji wypłat na przełomie miesiąca - pensji i składek emerytalnych - ale najnowsze badania tego nie potwierdzają. Anomalia więc występuje, a na wyjaśnienie trzeba jeszcze poczekać.

Sell in May, czyli „sprzedaj w maju, wróć w listopadzie". Zbadano to na 37 rynkach świata - efekt był obecny w 36. Na S&P 500 od 1993 roku inwestowanie tylko od listopada do kwietnia dało 731% zwrotu, a tylko od maja do października - 171%. Efekt sięga co najmniej 1694 roku. W badaniu 108 krajów i 319 lat danych różnica wyniosła średnio 4,5 punktu procentowego rocznie.

Czy efekt poniedziałku to kalendarz, czy emocje?

Efekt poniedziałku to w dużej mierze emocje, nie kalendarz. Poniedziałki wypadają statystycznie najgorzej, ale gdy badacze uwzględniają nastroje inwestorów, anomalia prawie znika.

Przykład z giełdy indyjskiej z lat 2019-2024: poniedziałek dawał średnio -0,23%, piątek +0,18%. Mechanizm jest prosty. Spółki często publikują złe wiadomości w piątek po zamknięciu sesji, inwestorzy przez weekend je przetrawiają, a w poniedziałek reagują nerwowo. Koreańskie badanie z 2022 roku pokazało, że zmiana sentymentu w weekend tłumaczy prawie cały efekt poniedziałku.

To dokładnie ten obszar, w którym Trade Wars szuka odpowiedzi: nie w dacie, tylko w tym, co tłum czuje i jak się zachowuje. Szerzej opisujemy to w tekście o psychologii tłumu na rynku. Jurek S., założyciel Trade Wars, mówi o tym tak:

„Jeżeli już masz świadomość, że w dołkach jest strach, a w szczytach chciwość, to już wiesz przynajmniej, nad czym masz pracować.”
- Jurek S., nagranie z 3.04.2025, ok. 63. minuta

Jak wyglądają anomalie kalendarzowe na GPW?

Na warszawskiej giełdzie klasyczny efekt poniedziałku nie działa. Wyniki badań wskazują za to na efekt czwartku i piątku w indeksach WIG, WIG20, mWIG40 i sWIG80: średnie dzienne stopy zwrotu są w te dwa dni wyższe o około 0,10-0,16% niż w pozostałe dni tygodnia.

Na GPW widać też efekt grudnia i stycznia, ale tylko w małych i średnich spółkach z indeksów sWIG80 i mWIG40. Dzienna premia w grudniu wynosiła tam 0,12-0,19 punktu procentowego. W WIG20 - prawie nic.

Nowsze badania, po 2010 roku, pokazują, że nawet te efekty słabną. Rynek dojrzewa, a anomalie zanikają.

Dlaczego anomalie kalendarzowe to nie przepis na zysk?

Bo po kosztach, podatkach i poślizgach cenowych większość z nich przegrywa z samym pozostaniem w rynku. Wzorzec w danych i sposób na zarabianie to dwie różne rzeczy.

Najlepszy dowód: mimo setek badań i dziesięcioleci danych praktycznie nie istnieją fundusze inwestycyjne, które deklarują strategię opartą na anomaliach kalendarzowych. Kilka liczb pokazuje dlaczego:

  • Sell in May w latach 2014-2018 kosztowało 22,4 punktu procentowego utraconego zysku. W samym 2017 roku inwestor, który przeczekał lato w gotówce, ominął 11,6% wzrostów.
  • Strategia „Halloween" dawała średnio 8,7% rocznie wobec 10,4% przy zwykłym kupowaniu i trzymaniu.

Anomalie kalendarzowe przypominają kształty w chmurach: wzorzec jest i dane go potwierdzają, ale próba zarobienia na nim to zupełnie inna historia. Żadna z opisanych anomalii nie daje pewności ani przepisu na wynik - opisuje średnie z przeszłości, które na Twoim rachunku mogą się w ogóle nie powtórzyć.

Jak podejść do sezonowości zamiast jej ufać?

Sezonowość traktuj jako tło, a decyzję opieraj na tym, co widać na wykresie teraz. Tak Trade Wars podchodzi nawet do najpopularniejszego hasła końca roku, czyli rajdu Świętego Mikołaja.

28 listopada 2025 roku Karol, inwestor i trader Trade Wars, odpowiadał na kanale YouTube na pytanie, czy Bitcoin jest gotowy na rajd Świętego Mikołaja. Nie odpowiedział kalendarzem. Pokazał, że cena doszła do wyznaczonego wcześniej poziomu 84 tysięcy dolarów i że pojawił się popyt, a potem postawił warunek: dołek będzie potwierdzony dopiero wtedy, gdy wzrosty przekroczą wielkość lokalnych korekt. Do tego czasu rajd był możliwym scenariuszem, a nie faktem. Datowana analiza z warunkami pozwala później sprawdzić na tym samym wykresie, co rynek zrobił - także wtedy, gdy poszedł inaczej.

Ta sama zasada działa w drugą stronę: gdy rynek nie pasuje do planu, nie naginasz planu do daty. Jurek S. opisał to w nagraniu z 10 stycznia 2024 roku, gdy rynek czekał na decyzję amerykańskiej komisji SEC w sprawie funduszy ETF na bitcoina:

„Mam taką zasadę, że jeżeli coś się nie wpisuje w mój scenariusz, no to albo weryfikuję jeszcze raz trend, albo czekam (...). Analiza techniczna to jest czytanie wykresu. Więc żeby go przeczytać, to ktoś musi go napisać.”
- Jurek S., nagranie z 10.01.2024, 18. minuta

Ludzie kochają skróty - wskaźnik Super Bowl działa na ten sam mechanizm co szukanie „jednej formacji, która zawsze działa". Nie ma jednej formacji. Nie ma magicznego dnia tygodnia. Nie ma skrótu. Z danych o anomaliach wynikają cztery praktyczne wnioski:

  • Rynek nagradza cierpliwość, nie spryt.
  • Anomalie zanikają, gdy ludzie o nich wiedzą. Im bardziej znany efekt, tym mniej wart. Rynek się dostosowuje - Ty też powinieneś.
  • Sentyment tłumaczy więcej niż kalendarz. Pracuj nad emocjami, nie nad datami.
  • Zamiast tropić anomalie, zbuduj proces i trzymaj się go niezależnie od dnia tygodnia.

W Trade Wars powtarzamy od lat: emocje to 50% sukcesu, zarządzanie kapitałem 40%, wiedza techniczna 10% - więcej o tym na stronie metody Trade Voyager. Anomalie kalendarzowe to ułamek tych 10%, a ludzie próbują z nich zrobić 100%. Jurek S. często powtarza, że zarabiać zaczyna się dopiero wtedy, gdy człowiek wyzbędzie się dreszczyka hazardowego - „trafiłem, nie trafiłem". Anomalie kalendarzowe dają dokładnie ten dreszczyk: sprawdziło się pięć razy, a potem trzy razy nie. To nie inwestowanie. To lotto z lepszym marketingiem. Dlaczego sama wiedza techniczna nie wystarcza, pokazujemy w tekście czy analiza techniczna działa.

Najczęstsze pytania

Czy wskaźnik Super Bowl przewiduje zachowanie giełdy?

Nie. Do lat 90. trafiał w większości sezonów, ale od 2000 roku ma 46% trafień, czyli wynik gorszy niż rzut monetą. To przykład pozornej korelacji: dwa zjawiska przez pewien czas idą w parze, choć nic ich nie łączy.

Które anomalie kalendarzowe mają potwierdzenie w danych?

Najlepiej udokumentowane są efekt przełomu miesiąca i Sell in May. Badania indeksu Dow Jones od 1897 roku pokazały, że ponad 100% przeciętnej miesięcznej premii za ryzyko przypada na cztery sesje: ostatnią w miesiącu i trzy pierwsze następnego. Sell in May wystąpił na 36 z 37 zbadanych rynków świata.

Czy na GPW działa efekt poniedziałku?

Klasyczny efekt poniedziałku na warszawskiej giełdzie nie występuje. Wyniki badań wskazują za to na efekt czwartku i piątku: średnie dzienne stopy zwrotu są w te dni wyższe o około 0,10-0,16%. Na GPW widać też efekt grudnia i stycznia, ale tylko w małych i średnich spółkach. Nowsze badania pokazują, że te efekty słabną.

Czy anomalie kalendarzowe dają przewagę po kosztach?

Rzadko. Mimo setek badań praktycznie nie ma funduszy opartych na takich anomaliach, a po kosztach transakcyjnych i podatkach większość z nich przegrywa z pozostaniem w rynku. Strategia Sell in May w latach 2014-2018 kosztowała 22,4 punktu procentowego utraconego zysku.

Dlaczego anomalie kalendarzowe słabną?

Bo rynek się dostosowuje. Gdy anomalia staje się znana, coraz więcej osób próbuje ją wykorzystać i efekt zanika. Część z nich, jak efekt poniedziałku, tłumaczy zresztą nie kalendarz, tylko nastroje inwestorów po weekendzie.

Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej ani doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Handel instrumentami finansowymi wiąże się z ryzykiem utraty kapitału.

Czytaj dalej: Metoda Trade Voyager · Czy analiza techniczna działa, czy to wróżenie z fusów? · Psychologia tradingu i psychologia tłumu: chciwość, strach i FOMO na wykresie

Chcesz widzieć, jak stosujemy to na żywym rynku?

Codzienne analizy ze scenariuszami, wspólna weryfikacja pomysłów i sesje z psychologiem rynków finansowych (raz w miesiącu) - w społeczności, w której kilkunastu inwestorów i traderów publikuje analizy od 2020 roku.

Zobacz pakiety